A- A A+


SZUKAJ W BIBLIOTECE
książki, multimedia-wszystko w jednym miejscu!



Zmiana języka:

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

e-mail:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. 52 333 48 10

Zapraszamy na spotkanie DKK 26 czerwca o godz. 16:00

 

„Jak zawsze” czy potrafimy wykorzystać drugą szansę i oszukać los…

Majowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Świeciu upłynęło na rozmowie o książce „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego. Autor powieści kryminalnych jest dobrze znany naszym Klubowiczom, bowiem wcześniej, bo w 2012 r. omawialiśmy „Ziarno prawdy”. Miłoszewski  - to pisarz młodego pokolenia, rocznik ’76, autor scenariuszy i publicysta. Najbardziej znany jest, jako twórca powieści kryminalnych o Teodorze Szackim: „Uwikłanie”, „Ziarno prawdy” i „Gniew”. Jest autorem książki dla dzieci zatytułowanej „Góry żmijowe”. „Domofon” – to jego debiut powieściowy, horror rozgrywający się w bloku z wielkiej płyty. Na swoim koncie ma wiele prestiżowych nagród literackich. W 2014 roku pisarz został wyróżniony Paszportem Polityki. W 2014 roku Zygmunt Miłoszewski oświadczył, że „Gniew” to ostatnia z trzech powieści z prokuratorem Szackim. Umęczony kryminalnym sztafażem, znudzony swoim bohaterem zapowiedział zwrot w stronę współczesnej powieści społeczno-obyczajowej.

Na nową książkę czytelnicy musieli czekać trzy lata. Pod koniec ubiegłego roku ukazała się powieść „Jak zawsze”, alternatywna historia z wątkiem przenosin w czasie, bowiem autor swoich bohaterów przenosi w przeszłość, z powrotem do 1963 r., do dnia, gdy po raz pierwszy uprawiali seks, w rzeczywistość, w której powojenna demokratyczna Polska znajduje się w strefie wpływów Francji, a nie ZSRR. Na początku książki Grażyna i Ludwik, 80-letni staruszkowie podsumowują swoje życie, skarżą się na wiek, opowiadają o niespełnionych szansach czy niewykorzystanych okazjach. Skok w przeszłość daje im szansę na ułożenie sobie życia inaczej. Świat, do którego trafiają, jest zupełnie inny od tego jak znają i jaki pamiętają. Autor w niezwykły sposób bawi się historią. W jego książce Polska po wojnie wchodzi w sojusz z Francją, a krajem rządzi Inżynier – Eugeniusz Kwiatkowski. Polska wysyła swe wojska na wojnę kolonialną Francji z Algierią i weterani AK dokonują pacyfikacji wsi. Gomułka to przywódca partii opozycyjnej, Gierek – szef Unii Słowiańskiej, organizacji domagającej się wyjścia z Europy, budujący kapitał na lęku wobec Niemców. Według Klubowiczów Miłoszewski miał bardzo ciekawy pomysł na tego typu fabułę. Z pewnością poprzez swoich bohaterów zmusza czytelnika do myślenia, a raczej zastanowienia się, co by było gdyby? Niektóre Panie stwierdziły, że nie warto gdybać, dla nich ważne jest tu i teraz, że zawsze trzeba iść do przodu. Podkreśliły, że książka ta, to fikcja literacka, w której nie brakuje spostrzeżeń, zestawienia czasów współczesnych do lat 60-tych ubiegłego wieku. Należy podkreślić, że bohaterem drugoplanowym tej powieści jest Warszawa. Autor kreśli jej wizerunek, dzięki czemu poznajemy szczegółowy wizerunek Warszawy. To się czuje, że Miłoszewski jest warszawiakiem z krwi i kości. Niestety przedstawiona zbyt szczegółowa topografia stolicy męczyła Klubowiczów. Jak stwierdzili w książce jest zbyt dużo szczegółów architektonicznych. W czasie dyskusji członkowie DKK doszli do wniosku, że powieść „Jak zawsze” to zderzenie młodości z dojrzałością, bowiem najpierw poznajemy bohaterów już w bardzo dojrzałym wieku, a następnie wraz z nimi cofamy się w czasie. Jedni większą sympatią darzyli Ludwika, psychologia, inni nauczycielkę Grażynę.

Podsumowując według Klubowiczów nie jest to książka łatwa, choć jej wielowątkowość okazuje się ciekawa. Nie tylko w niej sporo odniesień do obecnych spraw politycznych, ale przede wszystkim jest to refleksja nad życiem jednostki jak i całego narodu. Poprzez tę powieść nasuwa się pytanie o to, czy pokierowalibyśmy swoim życiem inaczej, gdyby przyszło nam przeżyć je od nowa? Klubowicze podkreślili znakomity warsztat pisarski Miłoszewskiego. W „Jak zawsze” język po prostu płynie. Choć nie wszystkim Klubowiczom przypadła ona do gustu to z pewnością „Jak zawsze” jest dobrą powieścią. Jest to książka nie tylko dla miłośników prozy Zygmunta Miłoszewskiego.

            Marcin Warmke

(moderator DKK w Świeciu)

Zapraszamy 29 maja o godz. 16:00 na spotkanie DKK

Jubileuszowe spotkanie DKK w Bibliotece Głównej

     Podczas kwietniowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki świętowaliśmy 11 urodziny naszego Klubu. Było to już 132 spotkanie i nasza 175 omawiana książka. Oczywiście tradycyjnie był urodzinowy tort i nie zabrakło wspomnień. Przed miesiącem pożegnaliśmy naszą Klubowiczkę Panią Annę Petelską. Nasza Pani doktor, bo tak ją nazywaliśmy, była dobrym duchem naszego Klubu. To ona, jako pierwsza 11 lat temu, gdy narodził się pomysł stworzenia w Polsce DKK, wyszła z propozycją, aby i taki Klub powstał w naszej bibliotece. Pani Anna często proponowała książki do omówienia w DKK. Trzeba zaznaczyć, że w tym roku skończyłaby 94 lata. Choć w ostatnim czasie aktywnie nie uczestniczyła w spotkaniach, to zawsze śledziła poczynania naszego DKK, czy to na stronie internetowej biblioteki, czy na Facebooku. Do tego stopnia nie bała się nowinek technicznych, chętnie z nich korzystała. Często po spotkaniu telefonowała i pytała, kto był na spotkaniu, jak podobała się książka. W trakcie spotkania Klubowicze mieli okazje wysłuchać wspomnienia wnuczki Pani Petelskiej - Mai Stepanow pt. „Moja babcia”: Jak sięgam pamięcią zawsze była obecna, to ważne. Ona zawsze była w tej chwili, która właśnie trwała. Może to dlatego, że uciekała z Wilna przed Sowietami, potem w powojennej Polsce była wysiedlana… Dość, że skupiała się na tym, co ważne teraz, jednocześnie odważnie planami wybiegała w przyszłość. To się nazywa nie martwić się na zapas… Powściągliwa w sposobie bycia, ale umiała cieszyć się życiem, lubiła je. Sprawiały jej przyjemność drobne rzeczy: gorzka herbata i słodka konfitura. Lubiła piękne przedmioty, ale nie zachłannie – wszystkie były użytkowe. Funkcjonowała w przemyślanej przestrzeni, wszystko miało swoje miejsce i uzasadnienie… Nie narzucała się nigdy, uprzejmie rozmawiała z hydraulikiem i przełożonym. Nie malowała się, ale zawsze miała zrobione włosy.  Lekarz, doktor nauk medycznych, pani domu i moja Babcia. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa i niezwykle inteligenta, taką ją zapamiętamy.

     Po wspomnieniach, słodkościach przyszedł czas na dyskusję o książce. Przedmiotem naszej rozmowy była książka J.D. Vance’a „Elegia dla bidoków”. Jak podpowiada nam okładka – najważniejsza książka o Ameryce ostatnich lat. Z tym stwierdzeniem nie bardzo zgadzają się Klubowicze. Z pewnością ukazuje ona nam obraz współczesnej Ameryki. Autor, a zarazem główny bohater z perspektywy własnych doświadczeń życiowych ukazuje prawdziwe oblicze amerykańskiej prowincji, krainy bidoków. J.D. Vance dorastał w małym miasteczku w „pasie rdzy”, w południowym Ohio, czyli rejonu Appalachów, zamieszkiwanego głównie przez potomków Szkoto-Irlandczyków. Jak sam zaznacza: Nie napisałem tej książki dlatego, że dokonałem czegoś nadzwyczajnego. Napisałem ją dlatego, że osiągnąłem coś zupełnie zwyczajnego, co jednak bardzo rzadko zdarza się dzieciakom, które dorastają w warunkach takich jak ja. Bo ja, wiecie, wychowałem się w biedzie… J.D. Vance jest bidokiem z krwi i kości. Wychowywał się z toksyczną matką – narkomanką, awanturnicą i wielbicielką kolejnych przybranych „tatusiów” dla swego syna. Jedynym dla niego oparciem byli dziadkowie. Vance sporo opowiada o babci i dziadku, czule nazywa ich Mamaw i Papaw. Choć sami byli bidokami, to jednak dla wnuków chcieli czegoś więcej.

     „Elegia dla bidoków” to opowieść mocno skupiona na realiach amerykańskich, choć książka to raczej politycznie zaangażowane wspomnienia autora z dorastania wśród bidoków, z miejsc, które dawniej były zagłębiem amerykańskiego przemysłu ciężkiego, a po jego upadku stały się obszarami biedy. Klubowicze trafnie zauważyli podobieństwo „pasa rdzy” do naszych terenów popegeerowskich, gdzie byli pracownicy PGRów często nie radzili sobie z brakiem pracy i perspektyw. Vance twierdzi, że biedni pozostają w biedzie i patologii, nie tylko, dlatego, że zamykane są fabryki, huty i inne miejsca pracy, ale bardziej, dlatego, że bidoki mają taki a nie inny światopogląd i niestety jest w tym ziarnko prawdy. Klubowicze podzielili się własnymi spostrzeżeniami dotyczącymi Ameryki, kraju, który często kojarzy się z dobrobytem, dolarami i beztroskim życiem. Niestety jak wspomniała jedna z Pań, której córka mieszka w Minneapolis w stanie Minnesota, życie w Ameryce wcale nie jest tak kolorowe. Obrazek eksportowy Ameryki jest całkiem inny. Okazuje się, że połowa Amerykanów ma niskie dochody. Jak wspomina w swojej książce Vance spora część studentów w USA musi zaciągać kredyt, żeby móc studiować. Kredyt, który spłaca się czasem i przez całe życie. Okazuje się, że kredyty „chwilówki” są popularne nie tylko w Polsce. W Stanach Zjednoczonych rynek chwilówek zbliża się powoli do kwoty 10 miliardów dolarów rocznie. Korzysta z nich spora część Amerykanów. Jak przedstawia to Vance celem, dla którego zaciągane się chwilówki są wydatki codziennie, które czasem przekraczają możliwości finansowe mniej zamożnych obywateli. Zaciągane są także w przypadku niespodziewanych wydatków, takich jak poważna awaria samochodu czy zepsucie się sprzętu. Częstym zabezpieczeniem jest czek z przyszłą datą. Występują także pożyczki zabezpieczone prawem do samochodu. Jak stwierdzili Klubowicze bardzo ważna jest edukacja ekonomiczna społeczeństwa i to już od najmłodszych lat. Jedna z Pań poleciła ciekawą pozycję na ten temat: „Dzieci mądre finansowo” amerykańskich autorów Dave'a Ramseya i Rachel Cruze, którzy dają rodzicom narzędzia niezbędne do uczenia dzieci, jak wygrywać w sferze finansów. Klubowicze zwrócili uwagę jeszcze na aspekt propagandowy książki. Autor często podkreśla, że mimo biedy i traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa oraz młodości wciąż żyje w najwspanialszym i najbogatszym kraju na świecie – Ameryce, co według Klubowiczów może sugerować, że być może autor w przyszłości planuje zająć się polityką.

     Podsumowując, książkę dobrze i szybko się czytało. Z pewnością jednym z minusów jest to, że momentami J.D. Vance zbyt często się powtarzał, co może nużyć czytelnika.  Klubowicze stwierdzili, że była to odkrywcza lektura, bowiem ukazała nam, że życie Amerykanów jest bardzo zbliżone do naszego. Według nich jest to przede wszystkim autobiografia J.D. Vance’a niż typowy obraz tej grupy społecznej w Stanach Zjednoczonych.  „Elegia dla bidoków” to opowieść o tym, jak dom i otoczenie dziecka rzutują na jego tożsamość. Jest to pozytywny przykład, który może być inspiracją, że zawsze można osiągnąć sukces, bez względu na swoje pochodzenie i rodzinę, której się nie wybiera.

Marcin Warmke
(moderator DKK w Świeciu)

Strona 1 z 36