A- A A+


SZUKAJ W BIBLIOTECE
książki, multimedia-wszystko w jednym miejscu!



Zmiana języka:

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

e-mail:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. 52 333 48 10

Zapraszamy 26 kwietnia o godz. 17:00 na spotkanie DKK w filii nr 5

Matka Polka uciemiężona

Kobieta dźwigająca kilogramy ciężkich zakupów, od których kręgosłup ugina się niczym domek z kart, na obiad serwuje wymyślne potrawy, później pyszny deser, w domu natomiast  panuje błysk. Matka Polka dla ukochanej rodziny zrobi wiele. Niestety, najbliżsi poświęcenia nie doceniają. Narasta frustracja, burzy się morze pretensji. Można by rzec, obraz rodziny jakich wiele: żona-męczennica tyra, mąż po pracy głównie odpoczywa, syn-jedynak natomiast wraz z ojcem tworzy duet, dla którego pomoc w codziennych obowiązkach jest totalną abstrakcją. Jak ugryźć taką lekturę? Odpowiedzi szukałyśmy podczas marcowego spotkania Dyskusyjnego Klubu książki, omawiając książkę Izabeli Pietrzyk „Lepsza połowa”.

Autorka pochodzi ze Szczecina. Urodziła się 1966 r., z wykształcenia jest filologiem rosyjskim i wykłada na Uniwersytecie Szczecińskim. Zanim zajęła się pisaniem obyczajówek, publikowała teksty naukowe z zakresu językoznawstwa. Prywatnie mama dorosłej córki. „Lepsza połowa” zaś to jej kolejna powieść, która, podobnie jak w pozostałych przypadkach, zyskała rzesze fanów. Dlaczego? – Bo traktuje o życiu – stwierdzają jednogłośnie klubowiczki. Rzeczywiście, Pietrzyk stworzyła bardzo realistyczny obraz rodziny, w której „króluje” matka (tutaj 50-letnia Marta). Na jej barkach spoczywa wszystko: praca zawodowa, obowiązki domowe no i wychowywanie dorosłego syna (męża też). Fakt ten podkreślany jest przez nią na każdym  kroku, z nieukrywaną nutą uszczypliwości. W końcu w jej opinii mężuś to urodzona niedojda, jedyny syn zaś tworzy z nim zgrany duet. Tytułowa bohaterka Marta zmaga się zatem z trudną codziennością, a jedyną ostoją dla skołatanych nerwów zdają się być rozmowy telefoniczne, które prowadzi z przyjaciółką Jolą (tylko ona rozumie jej sytuację i szczerze współczuje). Punktem zwrotnym tej rodzinnej sielanki staje się  wizyta dawnego przyjaciela, u którego boku pojawiła się nowa partnerka – młoda, atrakcyjna i przede wszystkim doceniająca uroki mężczyzny po pięćdziesiątce. To ogromny cios dla nieco „zapuszczonej” Marty, która winą za nieudany wieczór oczywiście obarcza męża. – Dlaczego mi nie powiedziałeś, że przyjdzie z nową kobietą! - grzmiała po tym, jak spędzając kilka godzin w kuchni, zaserwowała gościom wyszukaną kolację. Niestety, ci jednak niczego nie spróbowali, gdyż….po godzinie 20-tej nie jedzą. Napięta już sytuacja w domu osiąga stan krytyczny i kilka miesięcy później jazgocząca przy każdej okazji Marta staje się …..rozwódką. W dodatku za wszelką cenę próbuje udowodnić, że rozpad małżeństwa nie jest jej winą. Ale czy na pewno? Czy poświęcenie i tryka na rzecz rodziny to za mało, by rościć sobie prawo do niewinności? W poszukiwaniu odpowiedzi zapraszamy do lektury, która choć traktuje o niełatwej sytuacji, daje czytelnikowi sporo rozrywki. A wszystko za sprawą przezabawnych dialogów, dzięki którym niejednokrotnie uśmiejemy się do łez. Bo cóż robić, kiedy życie rzuca pod nogi kolejne kłody, najbliżsi stają się złem koniecznym a my sami ledwo wiążemy siebie w jedną całość? Śmiać się i żartować. I uczyć się na błędach. Tylko czy tytułowej Marcie w końcu się to udało? Sprawdźcie sami, bo lekturę klubowiczki serdecznie polecają. Szczególnie, kiedy dopadnie nas rodzinna chandra…….

A my już dziś zapraszamy na kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbędzie się 26 kwietnia o godz. 17-tej w Filii nr 5 (Osiedla Marianki, ul. Wyszyńskiego 15). Tym razem omawiać będziemy „Wyprzedaż snów” autorstwa Marzeny Rogalskiej.

Oprac. Magdalena Kaszubowska

 


Neutralny czyli…….okrutny?

 

Zachowanie neutralności wobec ogromu zewnętrznego zła nie jest łatwe. Tym bardziej, kiedy akt ten z perspektywy czasu oceniany może być jako znieczulica. Czy zatem sama świadomość istniejącego zła zobowiązuje nas do reakcji? Czy osobiste przeżycia jednostki mogą kłaść się światłem na całą warstwę społeczną? Z takimi pytaniami zmierzyły się uczestniczki Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Filii nr 5, po lekturze „Sonaty Gustava” autorstwa Rose Tremain.

Zacznijmy od tego, że sama powieść jest niezwykle interesującym dziełem. Konfrontująca dwa obrazy życia chłopców w ogarniętej konfliktem zbrojnym Europie, autorka w perfekcyjny sposób obnaża ułudną neutralność Szwajcarii. Kraj zalewają żydowscy uchodźcy, uciekający przed holokaustem, a żyjący tam obywatele stawiani są wobec nowej rzeczywistości. Policyjne komisariaty pracują na okrągło i kiedy wychodzi dekret o odsyłaniu żydowskich imigrantów na granice kraju, to właśnie funkcjonariusze stają się panami życia i śmierci. Czy wobec każdej historii będącej rodzinną tragedią, nadal są w stanie reprezentować neutralną postawę? Dla wielu z nich była to zapewne najcięższa próba, wielu nie udźwignęło tego ciężaru. Tak było w przypadku ojca tytułowego Gustava, dla którego rezygnacja z bezstronnej postawy oznaczała utratę dotychczasowego życia. I kiedy rzeczywistość rozpada się jak domek z kart, trudno wyznaczać jakiekolwiek granice. Prawdziwą ofiarą całej sytuacji zaś, staje się syn Gustav, który jedyne czego oczekuje, to miłości swojej ukochanej Mutti (mamy).

Powróćmy jednak do samej autorki. Rose Tremain, to brytyjska pisarka, zajmująca się scenografią radiową i telewizyjną. Jest także nauczycielem akademickim i zdobywczynią wielu prestiżowych nagród literackich. I choć niektórzy krytycy zarzucali jej twórczości jałowość (zbiór opowiadań „Lato zimą”), w przypadku „Sonaty Gustava” trudno oskarżać autorkę o takie zabiegi. Bo choć Tremain dobiera historię tak, by zmienić nieco pogląd na neutralność kraju w czasach, kiedy w Europie szaleje wojna, wszystkie zapisane emocje i wydarzenia są tak sugestywne, że odbiorca zatraca się w historii o przyjaźni dwóch chłopców. W dużej mierze uławia to niezwykła sprawność językowa i pewna pisarska dyscyplina. I mimo, że mamy do czynienia z retrospekcją, nie gmatwa ona całej opowieści, a sprytnie ją dopowiada.

Nie inaczej lekturę odebrały czytelniczki, które zgodnie stwierdziły, że „Sonata Gustava” to wspaniała książka. – Wielu rzeczy, choć nie zostały wprost powiedziane, można się po prostu domyśleć, odczytując je chociażby z opisu zachowań bohaterów. To sprawia, że książkę czyta się jeszcze lepiej –  mówiły. Rzeczywiście, autorka zostawia pewne pole do namysłu, nie tłumacząc niektórych mechanizmów, które same tworzą się w umyśle odbiorcy. I choć mogłoby być ich więcej, wobec tak pięknie skonstruowanej opowieści, trudno wskazywać ten aspekt jako wadę całej historii. Lekturę zatem polecamy bardzo gorąco, a odbiorców już dziś zapraszamy na kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbędzie się 22 marca o godz. 17. Tematem dyskusji będzie książka Izabeli Pietrzyk „Lepsza połowa”.

 Oprac. Magdalena Kaszubowska

 

Strona 1 z 23