A- A A+


SZUKAJ W BIBLIOTECE
książki, multimedia-wszystko w jednym miejscu!



Zmiana języka:

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

e-mail:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. 52 333 48 10

Na tropie Wandy Kronenberg- najgroźniejszej polskiej agentki...

W środę 13 czerwca gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świeciu był historyk i dziennikarz – Michał Wójcik. Spotkanie to połączone było z promocją jego najnowszej książki pt. Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg – najgroźniejszej polskiej agentki. Śledztwo dziennikarskie (premiera: 14 marca 2018), które zostało dofinansowane przez Instytut Książki w ramach programu Dyskusyjne Kluby Książki.

Michał Wójcik jest absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował w Radiu ZET, tygodniku „Przekrój”, był również redaktorem naczelnym magazynów „Focus” i „Focus Historia”. Współtworzył ponadto „Błyskawiczny program historyczny” w TVN Warszawa oraz cykl „Było nie było” w Discovery Historia. Jest laureatem Nagrody Historycznej „Polityki” za napisaną wspólnie z Emilem Maratem książkę „Made in Poland. Opowiada jeden z ostatnich żołnierzy Kedywu Stanisław Likiernik”. M. Wójcik to również współautor bestsellerowych „Ptaków drapieżnych”, historii Lucjana „Sępa” Wiśniewskiego, likwidatora z Armii Krajowej. Jest także autorem wydanego w 2017 roku wywiadu rzeki z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą”, oraz twórcą przygodowych książek historycznych dla dzieci.

Podczas spotkania w Świeciu dziennikarz opowiedział o własnym śledztwie historycznym, jak to nazwał o swojej „randce” z Wandą Kronenberg. Nadmienił, że rodzina Kronenbergów była bardzo zamożna, to jedna najbogatszych polskich rodzin w XIX w.  Należały do nich banki, huty, kopalnie, koleje, cukrownie. Swoje włości Kronenbergowie mieli również na Kujawach: majątek w Brzezinach i w Wieńcu. Jego historia z Wandą Kronenbergzaczęła się w 2014 roku, gdy z okazji 70 rocznicy Powstania Warszawskiego dla „Newsweeka” przygotowywał specjalne wydanie magazynu poświęcone Powstaniu. Przeglądając różne materiały, znalazłem pamiętniki nieżyjącego żołnierza, który takie anegdoty spisał i tam natrafiłem na taką informację, że 1 sierpnia przez ich teren, czyli na ul. Kruczej w środku warszawskiego Śródmieścia przechodziła kobieta z pejczem w ręku. Zastanawiałem się, po co powstańcowi - powstańczyni warszawskiej pejcz w ręku. To było tak nieprawdopodobne, że postanowiłem pójść za tym tropem. Jak wspomniał Dom Kronenbergów był kosmopolityczny, matką baronówny była Włoszka z Petersburga, wdowa po angielskim inżynierze. Wanda była niezwykle inteligentną kobietą, kształciła się w Anglii, do Polski przyjeżdżała na wakacje. Latem bawiła się w posiadłości w Wieńcu, jeździła konno. Była świetnie wykształcona, mówiła swobodnie w kilku językach. Gdy wybuchła II wojna światowa, Baronówna miała 17 lat, rodzina Kronenbergów nie opuszcza Warszawy, tak jak większość polskiej elity. Matka zostaje ranna we wrześniowym bombardowaniu Warszawy, ojciec kilkakrotnie był aresztowany przez Niemców, być może, by wydusić od niego pieniądze, być może, dlatego, że zaczynają obowiązywać ustawy norymberskie. Wanda Kronenberg według dokumentów, do których się udało dotrzeć autorowi już w 1939 roku zaczęła brać udział w agenturze, początkowo we Lwowie. Z pewnością to jest jakiś fenomen, jeśli chodzi o polskie służby specjalne w czasie II wojnie światowej. Według zachowanych kontrwywiadowczych dokumentów Kroneberżanka obsługiwała od pięciu do siedmiu wywiadów, różnych agentur i się nie pogubiła. Znała całe elity polskie, dlatego doskonale wiedziała, co kto posiada, a to interesowało gestapo. Według M. Wójcika żeby uratować siebie, swoją rodzinę, imperium Kronenbergów rozpoczęła współpracę najpierw z Gestapo. Widząc to, jak doskonale sobie radzi, zwrócili się do niej liderzy państwa podziemnego Armii Krajowej i tak zostaje również agentką polską. Zwykliśmy mówić o podwójnym agencie, potrójnym, ale mieć siedem tożsamości, bo każdemu trzeba coś ściemniać, ewentualnie mówić prawdę, to już jest nie lada wyczyn.  Umiejętnie wszystkich oszukiwała, a tak naprawdę pracowała dla Brytyjczyków. Autor książki wyliczał, że wówczas funkcjonowały różne kontrwywiady nazistowskie, gdyż Niemcy nie były monolitem, istniały różne podgryzające się korporacje. Także ze strony polskiej funkcjonował wywiad Armii Krajowej i wywiad cywilny delegatury Polskiego Rządu na Uchodźstwie.  Zdaniem Wójcika Wanda Kronenberg szybko odnalazła się w świecie szpiegowskim. Znała języki, świetnie się poruszała. Pamiętajmy, że to jest męski świat. Ona szybko odczuła, że bardzo się podoba tym facetom. Dobrze się w tym poczuła, zauważyła, że może kontrolować, że to jest świetna metoda na przetrwanie – dodał. Pisała raporty dla Gestapo, Abwehry, Sipo, NKWD i AK, w archiwach zachowały się 25 meldunki. Jaka była naprawdę Baronówna? jak powiedział autor tego już się nie dowiemy. Polskie podziemie postrzegało ją, jako niemal wampira, kobietę, która hurtowo zabija dzielnych AK-owców czy komunistów, a pomagają jej w tym czarni gestapowcy. Wojskowe Sądy Specjalne wydały na nią wyrok śmierci, czy słusznie? Czterokrotnie próbowano ją zlikwidować. Zginęła w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, rozstrzelana przez AK-owców pod zarzutem współpracy z NKWD i Gestapo oraz infiltracji Komendy Głównej AK. Okazuje się, że samych wersji jej śmierci jest kilka, a każda wykluczająca się. Michał Wójcik przez cztery lata szedł tropem najgroźniejszej polskiej agentki. Jak stwierdził Z ułamków wspomnień, różnych meldunków, raportów udało się zrekonstruować jej świat, jej historię.

W trakcie spotkania uczestnicy chętnie wchodzili w dyskusję z autorem książki. Wszystkich wątków poruszonych podczas spotkania nie da się przytoczyć, zresztą nie ma to sensu, aby nie odbierać czytelnikowi zainteresowania się historią Wandy Kronenberg.  Na zakończenie Michał Wójcik opowiedział, nad czym obecnie pracuje. Zdradził, że w sierpniu ukaże się nowa książka „Historia Powstania w Treblince”, a w związku z 100-leciem odzyskania niepodległości ukaże się książka w formie „wywiad” z Piłsudskim.

Spotkanie zakończyło się wspólną fotografią i deklaracją Michała Wójcika, że chętnie ponownie spotka się z naszymi czytelnikami. W spotkaniu wzięli udział m.in.: członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki, miłośnicy historii „Kamuh” oraz członkowie Polskiego Związku Niewidomych w Świeciu.

oprac. Marcin Warmke

Zapraszamy 13 czerwca o godz. 17:00 na spotkanie z Michałem Wójcikiem

Spotkanie z Romanem Pankiewiczem

W środę 9 maja w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świeciu w ramach „Tygodnia Bibliotek” odbyło się spotkanie z Romanem Pankiewiczem, który jest dobrze znanym naszym czytelnikom podróżnikiem i autorem książek. Poprzez jego książki, wchodzące w skład tryptyku „Trzy żywioły”, w czasie poprzednich spotkań autorskich, podróżowaliśmy na Islandię („Islandia- trzeci żywioł"), wybraliśmy się na wschód („Matuszka Rosija- pierwszy żywioł"), a także na zachód („Niemcy- drugi żywioł"). Podczas spotkania w Świeciu autor promował swoją najnowszą książkę „Polski żywioł", która nawiązuje do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Opowieść autora poparta prezentacją multimedialną okazała się prawdziwą lekcją historii. Podczas spotkania pisarz opowiadał o władcach Polski, pochodzie lajkonika w Krakowie, produktach wytwarzanych przez zakonników opactwa benedyktynów w Tyńcu, a także życiu codziennym kamedułów na Bielanach koło Krakowa. Przybliżył wiele sławnych postaci, które miały wpływ na losy naszego państwa. „Polski żywioł” to analityczna ocena spostrzeżeń człowieka urodzonego w polskiej rzeczywistości końca lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Roman Pankiewicz zapowiedział również, że jest to już ostatnie spotkanie autorskie w jego pisarskiej karierze. Spotkanie zakończyło się rozmowami z autorem przy podpisywaniu zakupionych książek.

oprac. Marcin Warmke

Strona 1 z 27