ul. Sienkiewicza 4, 86-100 Świecie

kontakt@bibliotekaswiecie.pl  facebook   YouTube   Instagram
czwartek, 02 grudzień 2021 07:20

Listopadowe spotkanie DKK

rtw 1427x0 a585b6045477afe56a4eaadd1b29badd1512473590

Listopadowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Świeciu miało przedświąteczny charakter. Choć omawiane lektury nie miały nic wspólnego ze świętami, to oprócz rozdanej kolejnej książki do przeczytania, Klubowicze otrzymali upominek w postaci bombki wykonanej na szydełku oczywiście w kolorach DKK. 
Naszą dyskusję otworzyła „Holenderska dziewczyna”, książka laureatki prestiżowej holenderskiej Nagrody Literackiej - AKO Literature Prize i Nagrody Literackiej Unii Europejskiej. Marente de Moor studiowała języki słowiańskie i w latach 90. mieszkała w Rosji, gdzie pracowała dla mediów rosyjskich i holenderskich. Jej debiutancka powieść “De overtreder” ukazała się w 2007 r. Druga, którą jest „Holenderska dziewczyna” ukazała się w 2010 r. i w samej Holandii sprzedano jej 70 tysięcy egzemplarzy. Przetłumaczona na 10 języków, odbiła się szerokim echem także w innych krajach. Czy jej tak duża popularność zdobyła serca Klubowiczów? Tu zdania były podzielone. Jak się okazało, nie wszyscy Klubowicze ją przeczytali. Niektórzy stwierdzili, że można ją przeczytać, ale nie trzeba. Dla jednych była zbyt nużąca i nie doczytali jej do końca. Oczywiście nie zabrakło osób, których jednak urzekła. Jak podkreślili, czytali ją, co prawda powoli, ale wywołała nie tylko refleksje, ale pozostała na długo w ich myślach. Główną bohaterkę osiemnastoletnią Jannę poznajemy w 1936 roku. Pewnego dnia ojciec Jacq wysyła ją do Raeren pod Akwizgranem, gdzie ma się uczyć szermierki pod czujnym okiem barona Egona von Böttichera. Janna, gdy odnajduje listy, które ojciec wymieniał z baronem, dość szybko orientuje się, że do Raeren nie trafiła przypadkiem. Owe listy okazują się kluczowym elementem powieści. Akcja powieści toczy się również wokół szermierki. Klubowicze z zaciekawieniem przeczytali fragmenty dotyczące tej dziedziny sportu. Autorka nie tylko przedstawia genezę, ale równie opisuje stroje i elementy techniki szermierki. Należy wspomnieć, że akcja powieści toczy się w czasach imperialnych dążeń Hitlera i narastającego w Europie faszyzmu. Mamy tu obraz niespokojnej atmosfery zmian w historii, pełen niepewności i napięcia poprzedzającego drugą wojnę światową. 
„Holenderska dziewczyna”  nie jest powieścią, którą przeczyta się za jednym posiedzeniem. Jak pokazała, dyskusja nie jest też łatwa w odbiorze. Z pewnością czytać należy ją na raty, aby przerobić w głowie poszczególne sceny, pobyć dłużej z bohaterami i postarać się zrozumieć, co nimi kieruje.
Drugą omawianą książką były reportaże Beaty Kowalik „No pasa nada! Nic się nie dzieje”, w których ukazuje życie kobiet w Meksyku. Autorka z wykształcenia jest filologiem, pracuje jako dziennikarka i reporterka. Podróżuje z rodziną po świecie od ponad 10 lat, a przez kilka lat mieszkała w Meksyku, poznając jego kulturę i życie codzienne. „No pasa nada!” to książka, która na pierwszy rzut oka nie zdradza swojej smutnej zawartości. Bohaterki książki pochodzą głównie z rdzennych ludów, w których rządzi skrajny patriarchat. Większość z nich pogodzonych jest ze swoim losem, niektóre z nich walczą o lepszą przyszłość. Każdego dnia drżą o swoje życie, nic nie znacząc w świecie mężczyzn. Klubowicze niedowierzali, że w XXI wieku dochodzi do łamania praw człowieka i to w taki prosty sposób. Czy jest jakaś szansa aby to zmienić? Pewnie tak, ale nie będzie to proste w kulturze macho w kraju, w którym najważniejszy jest mężczyzna. Dla kobiet w Meksyku najbezpieczniej jest udawać, że nic się nie dzieje (tytułowe: „no pasa nada”), bowiem od pokoleń jest społeczne przyzwolenie na ich poniżanie, bicie, czy gwałcenie. Nie mają ani praw, ani przywilejów. Dla mężczyzn przemoc wobec żony jest czymś normalnym i zwyczajnym.  Jedna z Pań zauważyła pewne podobieństwo do książki „27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanny Gierak-Onoszko, reportażu, w którym autorka burzy nasze wyobrażenia o Kanadzie, tak jak to zrobiła Beata Kowalik, przedstawiając prawdziwe oblicze Meksyku. Dla Klubowiczów była to bardzo smutna, przerażająca i wzbudzająca niedowierzanie książka. Podsumowując reportaż Beaty Kowalik, ukazuje nam ten mniej kolorowy Meksyk, kraj atrakcyjny dla turystów, którzy nie zdają sobie sprawy, jak wygląda codzienne, trudne życie wielu kobiet. Książka jest nie tylko warta przeczytania, ale również pozwalająca docenić naszą codzienność.
oprac. Marcin Warmke
 

 

dkk nowe

Dane adresowe

MBP Miejska Biblioteka Publiczna w Świeciu

ul. Sienkiewicza 4, 86-100 Świecie

NIP: 559-18-84-328

logo glowne.jpg

 

Media