„Pieśni łaciatych krów” Łukasz Staniszewski
W upalne, poniedziałkowe popołudnie Klubowicze spotkali się w bibliotece, by – jak zawsze – porozmawiać o literaturze. Tym razem frekwencja była nieco mniejsza – część uczestników korzysta już z wakacyjnego wypoczynku, inni postanowili przeczekać letni skwar. Nie zabrakło jednak tych, którzy wybrali przyjemny chłód klimatyzowanej wypożyczalni i towarzystwo książek. Właśnie tam odbyła się fascynująca rozmowa o niezwykłej, pełnej magii i warmińskiego folkloru powieści „Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego – książce, która szybko przeniosła nas z upalnego lata do tajemniczego świata legend, duchów i realizmu magicznego. Była to dyskusja pełna emocji o powieści wymykającej się prostym definicjom. Autor połączył realizm z magią, ludowe wierzenia z codziennością, a surowe piękno Warmii uczynił jednym z najważniejszych bohaterów opowieści.
Rozmawiano o realizmie magicznym, warmińskim folklorze, duchach i legendach, które w powieści współistnieją z życiem mieszkańców niewielkiej wsi, tworząc niezwykły – nieco baśniowy, a zarazem niepokojący – klimat. Klubowicze zwrócili uwagę, jak odmienne są wierzenia ludowe Warmii od tych znanych z naszego regionu. W książce pojawiają się charakterystyczne dla warmińskich podań istoty, takie jak dyduki czy budzący grozę Jajożer, porywający dzieci. Stało się to punktem wyjścia do ciekawej rozmowy o lokalnych wierzeniach i demonologii. Pani Maria przybliżyła uczestnikom postać Farmazona (Farmazyna) z kociewskich wierzeń. Jak wyjaśniła, na Kociewiu tak określano niegdyś członków masonerii, czyli wolnomularzy. Z czasem w ludowych opowieściach Farmazon stał się kimś, kto miał zaprzedać duszę diabłu, podpisując własną krwią cyrograf. To porównanie pokazało, jak bogata i różnorodna jest kultura ludowa poszczególnych regionów Polski oraz jak wiele fascynujących opowieści kryje się w lokalnych tradycjach. Klubowicze zwrócili także uwagę na wyrazistego i niejednoznacznego Bernarda Wittena oraz wyjątkowy język autora – poetycki, obrazowy i pełen symboli. Klubowicze zgodnie przyznali, że twórczość Łukasza Staniszewskiego zrobiła na nich ogromne wrażenie. Zachwyciła ich oryginalność, literacka wyobraźnia i umiejętność budowania nastroju, dlatego już dziś deklarują, że z przyjemnością sięgną po kolejne książki autora. Podkreślili, że „Pieśni łaciatych krów” to literatura, która nie podaje wszystkiego wprost, lecz zaprasza do refleksji, pozostawia przestrzeń na własne interpretacje i skłania do uważnego czytania. To właśnie takie książki jak ta, poszerzają czytelnicze horyzonty, rozwijają wrażliwość i pokazują, że dobra literatura potrafi zostać z nami na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Marcin Warmke,
moderator DKK w Świeciu